Kopciuszek nie chce opuszczać balu
Bodo/Glimt to największa rewelacja Ligi Mistrzów. Norweska drużyna zza koła podbiegunowego debiutuje na salonach, ale nie ma tremy przed rywalami.
Kameralny stadion Aspmyra wygląda niepozornie. Daleko mu do pięknych aren, na których na co dzień rozbrzmiewa hymn Ligi Mistrzów. Leży wciśnięty w środku osiedla, niedaleko lotniska i portu morskiego, ale to twierdza. Na tutejszej sztucznej murawie potknęły się w tym roku już Manchester City, Inter Mediolan i przed kilkoma dniami Sporting.
Gospodarze wygrali tu 13 z ostatnich 18 domowych meczów w europejskich pucharach, a seria pięciu zwycięstw z rzędu w Lidze Mistrzów sprawiła, że Bodo/Glimt ma ćwierćfinał na wyciągnięcie ręki. Wystarczy, że we wtorek w Lizbonie obroni trzybramkową zaliczkę. Jeśli nie zdarzy się im żadna katastrofa, zostaną drugim norweskim zespołem, który zajdzie tak daleko. Poprzednim był prawie 30 lat temu Rosenborg Trondheim.
To był ten sezon, w którym na futbolowych salonach grał Widzew Łódź. Champions League była bardziej demokratyczna, występowali w niej rzeczywiście tylko najlepsi z grona mistrzów poszczególnych krajów. Dziś liczy ponad dwa razy więcej uczestników, ale zdominowana jest przez krezusów z Anglii, Hiszpanii, Niemiec, Włoch i Francji, więc znaleźć...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)