Jak nie kijem go, to pałką
PRL-owskie przepisy prawa nie były tak zwyczajnie nieżyciowe. One takie były z powodu problemów, które „kulawy” system generował na własne życzenie.
Uwaga! To nie jest żart. Te przepisy prawa obowiązują naprawdę, dlatego w przypadku zagranicznych podróży należy mieć rzecz w poważaniu. Pamiętajmy więc, by w Fairbanks na Alasce nie pić wódki z myszami i nie wyrzucać żywych łosi z helikoptera – martwe można. Łosie nie mogą też uprawiać seksu na ulicy. Czy łosie mnie słyszą? Na Alasce nie można też budzić niedźwiedzi ze snu zimowego, żeby zrobić sobie z nimi zdjęcie. Z kolei na Florydzie nie wolno uprawiać seksu z jeżozwierzem, a podczas parkowania słonia pod marketem musimy wykupić dla niego bilet. Po 20. słoń powinien znajdować się w domu, a nie pętać po ulicach.
Prawo dotyczy nie tylko zwierząt. W Los Angeles wolno... bić żonę, ale tylko wąskim pasem, a w Arkansas konkubinę jednak tylko jeden raz w tygodniu. W Minnesocie za to nie można spać nago w łóżku, nawet własnym, a w Izraelu dłubać w nosie podczas szabatu. W Singapurze sikać w windzie (są czujniki), a w Australii – samodzielnie wymieniać żarówek: może to zrobić jedynie wykwalifikowany elektryk. W Szwajcarii obowiązuje zakaz spłukiwania toalety po 22., za to w Anglii musisz wpuścić do domu każdego, kto zapuka i powie, że potrzebuje natychmiast skorzystać z kibelka; obowiązuje też zakaz umierania w gmachu parlamentu.
Jedźmy dalej…...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

