Państwo policyjne bez policji
W Rosji dramatycznie zaczyna brakować policjantów. Już teraz wpływa to na wzrost przestępczości, a wraz z powrotem z frontu tysięcy weteranów sytuacja może wymknąć się władzom spod kontroli.
Grupa mężczyzn od stóp do głów ubrana na czarno weszła do niewielkiego klubu sportów walki znajdującego się w mieszkaniu jednego z podmoskiewskich bloków. Członkowie skrajnie nacjonalistycznej paramilitarnej grupy Ruska Wspólnota chcieli wylegitymować, jak sami stwierdzili, ćwiczących w klubie imigrantów i sprawdzić pogłoski, jakoby atakowali oni lokalnych nastolatków. Po przyjściu do mieszkania nacjonaliści zaczęli tłumaczyć obecnym tam dwóm przestraszonym mężczyznom, że jako „Rosjanie i normalni mężczyźni” odpowiadają za to, żeby w mieście „było spokojnie i żeby nie było przestępczości”. Po „interwencji” członkowie Ruskiej Wspólnoty sfotografowali się pod blokiem i ogłosili, że „wzięli poszkodowanych pod opiekę”. W mediach społecznościowych poinformowali, że wezwała ich jedna z zaniepokojonych mieszkanek osiedla.
Takie sceny stają się już w Rosji nową normalnością. Paramilitarne grupy, choć nie mają do tego uprawnień, coraz częściej „wyręczają” policję, która z powodu braków kadrowych i obciążenia pracą nie reaguje na wezwania albo robi to z opóźnieniem. Dla systemu tak bardzo skupionego na kontroli, taka sytuacja stwarza ogromne ryzyko.
Puste posterunki
W styczniu 2020 r. całą Rosją wstrząsnęła sprawa Wiery Pechtelewej. 23-latka z Kemerowa przez...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
