Orbán puścił kraj z torbami
Przeszło 40 proc. Węgrów ma trudności z wiązaniem końca z końcem.
Pierwszy szok jest już po wylądowaniu na lotnisku w Budapeszcie. Do centrum miasta można dostać się autobusem. Ale to szczególne doświadczenie. Pojazd przedziera się wąską drogą, co chwilę podskakuje na wybojach, unika dziur.
– Od kiedy pensje przestały rosnąć, Węgrzy są coraz bardziej zdani na transport publiczny, który jest w fatalnym stanie. Także koleje – mówi „Rz” Iker Aron, zastępca szefa instytutu ekonomicznego OGResearch w Budapeszcie.
Rodzącą się węgierską klasę średnią zdziesiątkowała inflacja, najwyższa w Unii Europejskiej, ale też stagnacja gospodarki trapionej rekordową korupcją. Spór z Brukselą spowodował, że zagraniczni inwestorzy stracili zaufanie do Węgier i pożyczają im pieniądze tylko na wysoki procent. Jak kiedyś Grecji.


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)