Amerykanie pakowali się w pośpiechu
Kolarze byli przekonywani do startu w Wyścigu Pokoju, a kiedy to nie przynosiło efektu, to nawet straszeni. „Nic wam nie będzie towarzysze, nie ma się czego bać, w Czarnobylu zawalił się tylko dach”. Mija 40. rocznica katastrofy.
Związek Radziecki się nie mylił, nie popełniał błędów i we wszystkim był przodujący. Miał najlepszą surówkę stalową, najwięcej czołgów i lokomotyw, wysyłał ludzi w kosmos, a zboże na polu rosło jak słupy telegraficzne. Ogólnie, według oficjalnego obrazu, w ojczyźnie proletariatu żyło się wspaniale i dostatnio, a w bratnich krajach tylko niewiele gorzej.
Propaganda ze wszystkich sił podtrzymywała ten wizerunek, choć i tak ludzie wiedzieli swoje, bo przecież widzieli kolejki przed sklepami, kombinowali, jak zdobyć nową lodówkę, schab kupowali spod lady, czekali na talony na samochód, wyglądali z nadzieją przydziału na mieszkanie i kłaniali się towarzyszom partyjnym, którzy rozdzielali dobra i zawsze mogli wpisać obywatela na czarną listę. Prawie nikt nie chciał podpaść, bo i tak żyło się ciężko.
Jednocześnie obywatele mieli dystans do socjalistycznej technologii, która dawno została w tyle za tym, co oferował Zachód. Radzieckie telewizory kolorowe potrafiły wybuchać, a barwy pokazywały jedynie umownie – to była raczej sugestia, jak coś może wyglądać niż rzeczywisty obraz. Nic dziwnego, że w obiegu był dowcip, który doskonale opisywał tę rzeczywistość: „Co to jest? Dymi jak cholera, pali dwadzieścia litrów na godzinę i tnie jabłko na trzy części? Radziecka maszyna do...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
