Co zrobić z tyranem?
Przez ostatnie stulecia polityka znacznie oddaliła się od groźby bezpośredniej przemocy. Aby uciszyć przeciwnika, nie trzeba już teraz zabić go albo wysłać na wygnanie. Można odciąć go od możliwości propagowania swoich poglądów. Okazuje się jednak, że niemal każdy monopol informacyjny prędzej czy później można przełamać.
Tytułowe pytanie zadawali sobie nasi przodkowie i nie tylko oni. Właściwie w każdej kulturze i w każdym systemie politycznym prędzej czy później poddani spotykali się z problemem, jakim stanowi zły, głupi, leniwy albo po prostu niekompetentny władca. Można też zauważyć dziwną zbieżność różnych tradycji z różnych epok, a nawet z różnych kręgów kulturowych, co do traktowania owego wyzwania. Skupimy się dziś jednak na tradycjach nam najbliższych.
Samo słowo tyran pochodzi z języka greckiego i pierwotnie nie miało negatywnych konotacji. Tyranem jest właściciel, osoba, która czymś włada, więc słowo jest bliskoznaczne „władcy”. Dopiero z czasem okazało się, że, jeżeli przywódca traktuje swoją domenę, państwo albo prowadzoną przez siebie społeczność jako własność, oznacza to nie tylko gorsze życie poddanych jego władzy, ale także złamanie nienazwanego kontraktu pomiędzy rządzącym a rządzonym. Z tego też powodu tyrańską może być władza zarówno monarchiczna, jak i demokratyczna czy arystokratyczna – w każdej formie, jaką tylko możemy sobie wyobrazić.
Namysł nad tyranią
Dla Arystotelesa tyran stanowi zdegenerowaną wersję monarchy, gdyż w klasycznym trójpodziale Stagiryty każdy z głównych modeli ustrojowych: monarchia, arystokracja i politeja (lub: demokracja), miał...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
