Papież i prezydent – spór o długiej historii
Stolica Apostolska, ze swoją globalną siecią dyplomatyczną i moralnym autorytetem, jest siłą, której żadne supermocarstwo nie może zbagatelizować. USA ze swoją potęgą militarną, gospodarczą i kulturową, są z kolei graczem, którego Rzym musi stale brać pod uwagę.
Medialną wymianę oświadczeń między Donaldem Trumpem a Leonem XIV oglądałem w Albanii, kraju w większości zamieszkanym przez muzułmanów. Nie rozumiałem albańskich wiadomości, ale wystarczył ekran telewizora podzielony na pół: po jednej stronie papież, po drugiej prezydent Stanów Zjednoczonych.
Napięcie między Białym Domem a papiestwem jest niemal równie stare jak 250-letnia historia USA. Ale w tamtym albańskim obrazku uderzyły mnie szczególnie dwie rzeczy. Po pierwsze, samo zestawienie: papież i prezydent USA pokazani jako równorzędni wobec siebie rozmówcy. Po drugie, fakt dotąd niewyobrażalny: obaj to… obywatele USA.
Droga do tego obrazka prowadzi jednak przez całą historię relacji Stanów Zjednoczonych ze Stolicą Apostolską.
Gdy 4 lipca 1776 r. za oceanem 13 kolonii ogłaszało niepodległość, w Rzymie mało kto przykładał do tego większą wagę. Pilne były sprawy Starego Kontynentu: spory z monarchiami europejskimi, oświeceniowa krytyka religii i stopniowa utrata pozycji politycznego arbitra. Papieżem od 1775 r. był wtedy Pius VI, wybrany po konklawe trwającym ponad 100 dni. Tak długo trwało starcie między kardynałami koronnymi, związanymi z europejskimi dworami, a „gorliwymi”, którzy pragnęli większej niezależności Kościoła od nacisków świeckich potęg. Wybrany na papież kard. Giovanni Angelo...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
