Po aferze Pegasusa nadal brak zasad użycia programów szpiegujących
Po blisko ośmiu latach od wybuchu afery Pegasusa wciąż nie stworzono odpowiednich ram prawnych dla wykorzystywania tego typu oprogramowania do kontroli operacyjnej w sposób zgodny m.in. z Konstytucją RP.
null
To główne wnioski z raportu „Demokracja na podsłuchu. Polska wobec Pegasusa i oprogramowania szpiegującego” przygotowanego przez Fundację Panoptykon.
Używane przez służby (nie tylko w Polsce) programy szpiegowskie umożliwiają przełamywanie zabezpieczeń i wgląd do wszystkich danych znajdujących się w telefonie czy komputerze, a także zdalny dostęp do mikrofonu czy kamery.
– Po spyware sięgają zarówno rządy krajów autorytarnych, jak i demokratycznych. Same państwa często zaprzeczają stosowaniu takiego rodzaju narzędzi lub przyznają się do tego dopiero po ujawnieniu dowodów. Nie wiemy, czy po głośnej „aferze Pegasusa” polskie służby korzystają z takiego oprogramowania, ale potencjalnie jest to możliwe – czytamy w raporcie Panoptykonu. Dlatego organizacje pozarządowe w całej Europie uznają kwestię oprogramowania szpiegującego za jedno z najważniejszych zagrożeń dla demokracji, praw człowieka i cyberbezpieczeństwa w Unii Europejskiej i na świecie.
Narzędzie to, oprócz zwalczania terroryzmu czy zorganizowanej przestępczości, jest bowiem wykorzystywane do inwigilacji opozycji, aktywistów czy dziennikarzy.
null
Na granicy prawa
null
W Polsce Pegasusa użyto m.in. wobec Krzysztofa Brejzy, gdy ten był szefem sztabu Koalicji Obywatelskiej. W okresie kampanii wyborczej w 2019 r. do telefonu tego polityka włamywano się co...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)