Wracam, bo nie mogę porzucić Polaków na Białorusi
Gdy byłem jeszcze w areszcie śledczym, jeden recydywista powiedział mi tak: „tu mamy jeszcze niezłe warunki, bo prawdziwe piekło zacznie się w kolonii karnej”. I właśnie tak się stało – mówi Andrzej Poczobut.
null
Rozmawialiśmy w marcu 2021 r., kilka dni przed tym, jak do Twojego mieszkania w Grodnie wkroczyły służby Aleksandra Łukaszenki. Wówczas z powodu represji wielu decydowało się na ucieczkę z Białorusi. Dlaczego postanowiłeś zostać?
Chodzi o odpowiedzialność przed Związkiem Polaków na Białorusi (ZPB), odpowiedzialność przed ludźmi. Przez ponad dwadzieścia lat prowadziłem tę organizację, piastując różne stanowiska w ścisłym kierownictwie, a to oznacza, że ponoszę odpowiedzialność za działalność całej naszej wspólnoty. Zarówno ja, jak i Andżelika Borys (szefowa ZPB – red.) mogliśmy łatwo wyjechać. Ale co z pozostałymi Polakami, którzy pozostają na Białorusi? Nie możemy ich porzucić. Byłem w więzieniu, bo przez wiele lat działaliśmy na rzecz przetrwania polskości na Białorusi. I uważam, że jesteśmy częścią historii sukcesu. W 2005 r. naszą organizację całkowicie rozjechano (wówczas reżim m.in. odebrał kilkanaście Domów Polskich – red.), ale mimo to rozbudowaliśmy się do skali, której nigdy wcześniej nie było. W 2020 r. mieliśmy ponad 100 punktów nauczania języka polskiego. I to wszystko dzięki naszym staraniom. Z tym przekazem chcę dotrzeć do Polaków. Bo gdy wychodzę na ulicę, zatrzymują mnie ludzie i mówią: niech pan tylko nie jedzie na...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
