UPA to tylko pretekst
Konflikt z Polską jest potrzebny Zełenskiemu do odwrócenia uwagi od afery korupcyjnej, zbliżających się wyborów oraz coraz bardziej oddalającej się akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej – piszą publicysta i politolog.
Pogarszanie się relacji polsko-ukraińskich trwa od wiosny 2023 r. Proces ten rozpoczęła administracja Zełenskiego w maju 2023 r., a jego kulminacją było wystąpienie prezydenta Ukrainy 19 września 2023 r. w ONZ. Konflikt rozpoczęty zatem został nie przez Polskę i nie ona miała zdolność jego zakończenia. Latem 2023 r. w kontekście nadchodzących wyborów sejmowych do sporu z rządem RP włączyła się Komisja Europejska, wyłuskując z koalicji zbożowej z Polską Bułgarię i Rumunię, które w chwili wystąpienia z niej (15 września) zostały przez UE zwolnione z procedur monitoringu antykorupcyjnego. W Kijowie akcję koordynował nowo mianowany ambasador RFN Martin Jäger, ten sam, który po zakończeniu owej misji został szefem niemieckich służb specjalnych. Dwa tygodnie później Niemcy zażądały od Polski wydania Ukraińca oskarżonego o wysadzenie Nord Stream 2, czyli usiłowały sprowokować kolejny konflikt.
Obecny spór także został zainicjowany przez Zełenskiego i nie chodzi o miejsce UPA w historii. Tak ma go widzieć niezorientowana publiczność. Zełenski nie mógł nie wiedzieć, jaką reakcję wywoła jego decyzja, a zatem realizował świadomą strategię. UPA i historia są instrumentem wywołania sporu, a nie jego przyczyną. Łagodzenie z polskiej strony niewiele da, tak jak nie dało w 2023 r.
Ten...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

