Rząd gasi pożar płacowy, ale system płonie dalej
Wojna resortu zdrowia z „walizkowymi medykami” to łatwy punkt dla rządu. Jednak zdaniem ekspertów bez bolesnej operacji na całym systemie czeka nas katastrofa.
Kontrola czasu pracy i ograniczenie do 240 zł na godzinę stawek lekarzy pracujących na kontraktach w publicznej ochronie zdrowia, a także nowe prawo, które ma dać agencji rządowej wgląd w to, w ilu placówkach pracuje lekarz i ile zarabia – to niektóre z działań zapowiedzianych przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę w reakcji na wybuch afery związanej z gigantycznymi zarobkami niektórych medyków. Rząd w tych działaniach może liczyć na społeczne poparcie, skoro w niedawnym sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” ponad 77 proc. badanych poparło odgórne ograniczenie wynagrodzeń lekarzy w publicznej ochronie zdrowia.
Jak jednak twierdzą eksperci ds. ochrony zdrowia, wprawdzie plany minister zdrowia mogą wyciszyć nastroje społeczne, to sama walka z patologiami płacowymi nie naprawi systemu. – Samo ograniczenie wynagrodzeń byłoby tylko działaniem korygującym skutki, a nie przyczynę, którą jest niedostosowanie podmiotów leczniczych do rzeczywistych potrzeb zdrowotnych w Polsce – podkreśla Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Uczelni Łazarskiego i ekspertka rynku zdrowia. Jej zdaniem, bez usunięcia przyczyny problemów czekają nas kolejne kryzysy w polskim systemie ochrony zdrowia, w którym już od kilku lat rozjeżdżają się nożyce nakładów i efektywności.
Szpital jedzie do pacjenta
Po zapaści systemu w czasie pandemii, gdy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

