Jak to pogodzić
Jeśli cel, czyli indywidualne poczucie sprawiedliwości, jest sytuowany ponad prawem, reguły stają się drugoplanowe, a w konsekwencji orzecznictwo coraz mniej przewidywalne.
Pamiętam rozmowę, którą odbyłem przed ponad dziesięcioma laty w Radio Białystok, gdy rozpoczynał się atak partii przejmującej wówczas władzę na wymiar sprawiedliwości.
Dziennikarz pytał, czy jako adwokat uczestniczyłem w sprawie, w której orzeczony wyrok uważałbym za skrajnie niesprawiedliwy. Uznałem, że pominę procesy, które toczyły się jeszcze w komunistycznym państwie i skupiłem się na tych, które zapadały w okresie demokracji.
Długo wytężałem pamięć, ale nie mogłem sobie niczego takiego przypomnieć. Bywały wyroki, z którymi się nie zgadzałem, w których mogło dojść do błędnych ocen stanu faktycznego albo wadliwego zastosowania prawa, ale nie mogłem sobie przypomnieć wyroku kończącego sprawę, który uznałbym za skrajnie niesprawiedliwy.
Były instancyjne orzeczenia oderwane przy ustalaniu stanu faktycznego od logicznej rzeczywistości, jak również takie, w których oceny prawne były dalekie od kanonów, których uczą na uniwersytetach, jednak każde z nich było reformowane bądź w wyniku apelacji bądź nadzwyczajnego środka zaskarżenia.
Dlatego mogłem uważać się za szczęściarza, który nigdy nie przeżywał kryzysu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)