Nie widać usprawniania sądów
Sprawa, dla której ludzie protestowali, obradowały trybunały, a sędziów zawieszano, jakby zupełnie nie interesowała polityków – mówi „Rz” Katarzyna Wróbel-Zumbrzycka, sędzia SR dla Warszawy-Woli, prezes zarządu warszawskiej Iustitii.
Mija rok od powołania Waldemara Żurka na ministra sprawiedliwości. Czuje pani zniecierpliwienie tempem przywracania praworządności w Polsce za jego rządów?
Osobiście bardzo szanuję jego decyzję sprzed roku, by zostawić togę i własny komfort i spróbować wskrzesić zawiedzione nadzieje Polek i Polaków na zmiany w sądach i na sprawiedliwość dla tych, którzy zepchnęli nasz kraj w prawną anarchię. Tym trudniej pewnie mówić o tym, co w procesie przywracania praworządności w Polsce wciąż niedomaga.
Początek wyglądał imponująco? Minister szedł jak burza…
Pierwsze decyzje rzeczywiście zapowiadały istotne przyspieszenie po rządach ministra Bodnara, który przez dwa lata testował naszą cierpliwość wnioskami o kolejne opinie prawne w sprawach wymagających zdecydowanych, twardych działań.
Nowy minister szybko odwołał ponad 40 prezesów i wiceprezesów jeszcze z czasów Zbigniewa Ziobry, kończąc tym wielomiesięczną epopeję chaotycznych i niefrasobliwych odwołań przygotowywanych przez urzędników pod zwierzchnictwem poprzedniego ministra. Te zmiany kadrowe dały sądom prezesów, którzy w przeważającej większości mają poparcie, zaufanie i cieszą się autorytetem środowiska, co znacząco podnosi psychiczny komfort i bezpieczeństwo codziennej pracy szeregowych sędziów podczas rozpoznawania spraw...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)