Kreml szuka najemników
Rosja zwerbowała kilkadziesiąt tysięcy ludzi – od Peru po Kenię. Średnio żyją na froncie nie dłużej niż trzy miesiące.
– Jestem chrześcijaninem. Mój Bóg Jezus Chrystus powiedział mi, że powinienem walczyć za Rosję. (…) A kiedy wrócę do domu, to planuję kierować moim krajem, zostać prezydentem. Jestem silny, nie boję się – mówił kameruński student w Rosji Belibi Belibi Albert II jr. Christ.
Zginął w lipcu podczas ataku ukraińskich dronów na rafinerię w leżącym daleko od frontu Jarosławiu.
Ideowi jak kubańscy najemnicy
Tysiące najemników (ale i ideowych ochotników) z krajów Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej walczą w rosyjskiej armii przeciw Ukrainie. Według danych kilku organizacji próbujących oszacować skalę problemu rosyjskiego najemnictwa, w Afryce zwerbowano już nie mniej niż 3 tys. osób i około 8 tys. w Ameryce Łacińskiej.
Jednak w przypadku tej ostatniej dane są bardzo rozbieżne z powodu Kuby. Jedna z grup niezależnych rosyjskich dziennikarzy śledczych twierdzi, że z wyspy zaciągnęło się już do rosyjskiej armii aż 20 tys. ludzi. Ale amerykański Departament Stanu szacuje ich liczbę na 5 tys.
Na Kubie dużą rolę odgrywają antyamerykańskie i antyzachodnie resentymenty oraz tradycyjne związki z Rosją. Oszukanych, którym obiecywano dobrze płatną pracę na przykład na budowach (a takich jest większość wśród zwerbowanych w innych krajach),...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
