W kinie
Jako prawnicy często lekceważymy prawnicze filmy uważając, że jako profesjonaliści niewiele możemy się z nich nauczyć. Jestem przeciwnego zdania.
Uwielbiam filmy prawnicze i jak kania dżdżu spragniony jestem wszelkich nowości. Nie chodzi tylko o fabularne thrillery sądowe, ale również seriale i publicystykę. Niestety o ile jest wiele świetnych zagranicznych produkcji, to na krajowym rynku mamy zupełną pustynię. Poza „Sprawą Gorgonowej” do głowy przychodzi mi tylko jeden polski film; świetny, a zupełnie niedoceniony „Bezmiar sprawiedliwości” w reżyserii Wiesława Saniewskiego na motywach sprawy o zabójstwo, która toczyła się przed wrocławskim sądem.
Film ma genialną konstrukcję, bo pokazuje ten sam proces widziany oczami trzech różnych uczestników postępowania: sędziego, prokuratora i obrońcy. Okazuje się, że ta sama sprawa, obserwowana przez różne strony procesowe, może wyglądać zupełnie inaczej.
Role, które odgrywamy w procesie, mogą nam tak zakłócać optykę, że salę sądową i rozgrywające się na niej wydarzenia widzimy odmiennie niż pozostali. Mnie ten film sporo nauczył i po jego obejrzeniu, by nie zatracać perspektywy, staram się patrzeć na toczący się proces zawsze z punktów widzenia wszystkich uczestniczących w nim stron. Warto przypomnieć, że pomysłodawcą scenariusza był mec. Andrzej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)