Polski proces karny odkrywa kamerę
Od wielu lat nagrywam dyktafonem każdą rozprawę karną, oczywiście po uzyskaniu wymaganej zgody. Nieraz dopiero odsłuchanie nagrania pokazuje, jak daleko protokół odbiega od rzeczywistego przebiegu przesłuchania.
Polskie postępowanie karne jest wyjątkowo konserwatywne. Niełatwo otwiera się na różnego rodzaju nowinki. My, prawnicy, zresztą także. Dla wielu z nas przełomową więc informacją i niewyobrażalnym skokiem technologicznym może okazać się planowana przez rząd nowelizacja procedury karnej. Otóż w sierpniu Ministerstwo Sprawiedliwości skierowało do konsultacji projekt ustawy, który ma kompleksowo uregulować stosowanie wideokonferencji. I to zarówno w postępowaniu przygotowawczym, jak i sądowym. Rozwiązanie, z którego każdego dnia korzystają setki tysięcy Polaków, być może w końcu na stałe trafi do procesu karnego. Po co najmniej 6 latach codziennych rozmów wideo przez telefon, Teams, Zoom i wszystkie inne komunikatory państwo odkryło, że świadek nie zawsze musi jechać kilkaset kilometrów po to, aby przez dwadzieścia minut odpowiadać na pytania w stylu: „Wysoki Sądzie, już nie pamiętam. Swoje pierwsze zeznania składałem już przecież w prokuraturze 5 lat temu”, albo „Skoro tak powiedziałam w prokuraturze, to musi to być prawda i to potwierdzam”. No, ale Polskę stać przecież na to, aby większość świadków i strony słuchać co do zasady podwójnie i to na żywo.
Osławione wideokonferencje to niezupełnie nowość. Znamy je już z postępowań cywilnych. Zostały upowszechnione podczas pandemii i wielu sędziów je chwali. Przyspieszają postępowania, ograniczają koszty i często...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)