Czyj podpis powinien być ważniejszy?
Mechanizm kontrasygnaty traci swoje uzasadnienie, gdy akt prezydenta ma zapewnić niezależne i nieprzerwane funkcjonowanie władzy sądowniczej.
Nie milkną echa sporu pomiędzy prezydentem Karolem Nawrockim a premierem Donaldem Tuskiem o charakter kontrasygnaty przy powołaniu asesorów. To spór polityczny, ale rzucający cień na odrębność i niezależność władzy sądowniczej.
W Polsce od lat trwa przeciąganie liny między władzą ustawodawczą a wykonawczą i przemożne jest dążenie do zachowania jak największego wpływu prezydenta na władzę sądowniczą. A problem wciąż ten sam: brak standardów transparentności, przewidywalności, arbitralność i brak kontroli sądowej aktów powołań sędziowskich i asesorskich.
Zasada odrębności i niezależności władzy sądowniczej
Bez wątpienia przepisy dotyczące sędziowskich i asesorskich powołań powinny być wolne od politycznych wpływów. Tak niestety nie jest, czego wyrazem są spory związane z politycznymi kontrasygnatami czy prerogatywami. Od lat wykorzystuje się prerogatywy do upolitycznienia procesu nominacji sędziowskich. Doskonałym przykładem jest odmowa powoływania sędziów wskazanych przez KRS. Poprzedni prezydenci i obecni uważają, że to ich wyłączne uprawnienie, w oderwaniu od poszanowania zasady trójpodziału władzy.
Niestety, mimo słusznych postulatów RPO o zmianę tych reguł jego wnioski zostały odrzucone. Tymczasem do Biura RPO od lat wpływają skargi od osób ubiegających się o mianowanie na urząd asesora, które „czasami przez wiele...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)