Jak mierzy się skuteczność podnoszenia kraju z kolan?
Czym innym jest tłumaczenie polityki na język doświadczenia obywatela. Czym innym zaś projektowanie przekazu przez polityka tak, żeby ominąć namysł wyborcy i wywołać pożądaną reakcję.
Nie istnieje populizm w słusznej sprawie, bo cel nie uświęca środków – powtarzam moje stanowisko w odpowiedzi na tekst profesora Marcina Matczaka „Radykalne centrum, czyli jak walczyć z populistami ich własną bronią”. Czytelników uprzedzam, że akademik w swojej polemice ze mną odnosi się do tez, których nigdy nie wygłosiłem (zainteresowanych weryfikacją odsyłam do mojego felietonu „Populizm w dobrej wierze? Prof. Marcin Matczak głęboko się myli”).
Tezy, które nie padły
Zacznijmy od kilku sprostowań. Po pierwsze, nie tworzę żadnego modelu człowieka (kilkunastozdaniowy felieton nie daje ku temu okazji), a tym bardziej nie zakładam, że człowiek jest pozbawiony emocji. Twierdzę wręcz coś przeciwnego. To właśnie z tego, że jako ludzie jesteśmy głęboko emocjonalnymi istotami wynika mój sprzeciw wobec wykorzystywaniu tego faktu przez polityków.
Matczak trafnie zauważa istnienie poznawczej funkcji emocji. Ewolucyjnie ten mechanizm służył m.in. unikaniu zagrożeń, na zasadzie – „ciemny las budzi mój strach, więc nie zapuszczę się w jego głąb, a w konsekwencji nie zaatakuje mnie dzikie zwierzę”. Współczesna psychologia, na której dokonania powołuje się mój polemista, prowadzi szeroko zakrojone badania w tym obszarze. Wiemy, że emocje m.in. wpływają na pamięć (ułatwiają zapamiętywanie subiektywnie ważnych informacji); uczestniczą w procesie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)