Wpis na listę to nie jest „wykonywanie zawodu”
Mówi się: niech wygra lepszy. Niestety to nie są uczciwe zawody sportowe, tylko polityka, ale i w niej, jako obywatele, mamy prawo oczekiwać minimalnych standardów.
W ostatnich dniach zainteresowanie opinii publicznej rozpala osoba dr. Macieja Berka – już byłego superministra, bo jak inaczej nazwać ministra odpowiedzialnego za nadzór nad wdrażaniem polityki rządu – co w normalnym państwie należy do premiera, ewentualnie prezydenta lub monarchy, a aktualnego kandydata na stanowisko sędziego TK. Rozpala nie tyle osoba doświadczonego urzędnika państwowego, ile ekspresowy (przynajmniej w zapowiedziach) transfer z centrum władzy wykonawczej do sądownictwa konstytucyjnego.
Pomińmy emocje
Postaram się abstrahować od hipokryzji wylewającej się z ust tych, którzy niedawno zapowiadali (a nawet podejmowali czynności wykonawcze) zapobieganie takim właśnie transferom ze świata politycznego do sądownictwa konstytucyjnego, czy dociekań rzeczywistych przyczyn tego rodzaju zamierzeń (potrzeba podporzadkowania TK rządowi poprzez wydelegowanie na ten odcinek „mózgu” tegoż rządu, pilna potrzeba uzyskania mocnego immunitetu w obliczu dotychczasowej działalności zainteresowanego i możliwych zmian politycznych, inne?), pozostawiając tego typu spekulacje tym, których nie krępuje wykonywana służba.
Skupię się na kwestiach ściśle formalnych związanych z planowaną operacją, by później z zainteresowaniem oglądać, w jaki sposób usłużni prawnicy będą starali się przekonać nas wszystkich, że czarne jest białe albo na odwrót.
Obserwacja...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)