Tradycja nie zawsze rodzinna
Tradycja nie zawsze rodzinna
Książę Karol za chwilę spróbuje miodu pitnego Macieja Jarosa. Obok syn Jarosa, Marcin.
(c) ALEKSANDRA BIAŁY
Nie szukają sławy. Nie marzą o wielkim biznesie, zwiększaniu produkcji za każdą cenę. Chcą tylko, żeby ich wyrób był doskonały. Szukają starych receptur. Próbują nowych smaków. I nie narzekają zbytnio na zarobki.
Żyją raczej skromnie. - Na normalne życie wystarczy. Bez luksusów - mówi Karol Majewski z Łomianek, jedyny prywatny producent nalewek w Polsce, posiadający wszystkie wymagane zezwolenia. - Wystarczy mi to, co mam. Syn ma zapewnioną przyszłość - uważa Maciej Jaros, producent miodów pitnych z Łaziska koło Tomaszowa Mazowieckiego. - Nasze sery są o połowę droższe, ponieważ wytwarzamy je ręcznie, ale od kilku lat jeżdżę starym vauxhallem - mówi George Keen, który razem z bratem produkuje na farmie w zachodniej Anglii ser Cheddar. - Zarobki? Wiesz, można zrobić z tego koszmar albo romantyczną historię. To zależy od podejścia do życia - kwituje Mark Robertson, inny producent sera, który mimo wszystko swoją farmę nazwał Make me Rich Farm (Farma Wzbogać Mnie).
Producenci żywności...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta