Rostropowicz nie żyje
Muzyka była jego przeznaczeniem od dzieciństwa, wiolonczela instrumentem rodzinnym. Grali na niej dziadek i ojciec, który zajął się jego edukacja muzyczną. W moskiewskim konserwatorium studiował zaś u samego Dymitra Szostakowicza, który namawiał go, by porzucił wiolonczelę i zajął się kompozycją. -Dzięki Bogu nie zgodziłem się -powiedział Rostropowicz po latach.
Pod koniec lat 40., wygrawszy kilka konkursów, był gotów do wielkiej kariery. Ale właśnie wtedy po raz pierwszy zrozumiał, że jest coś ważniejszego od osobistego sukcesu. Kiedy w 1948 r. stalinowskie władze rozpętały nagonkę przeciwko Szostakowiczowi i Prokofiewowi, on stanął w ich obronie. - Kompromis zawsze był mi obcy....
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

317808