Platforma zadufana?
Po porażce Gowina w wewnątrzpartyjnych wyborach zostanie on zmuszony do opuszczenia PO. W partii pozostaną konserwatyści, ale niewielu z nich będzie miało odwagę wystąpić w obronie własnych przekonań – pisze publicysta.
Nie byłem entuzjastą PO, poza kilkoma pierwszymi miesiącami po powstaniu tej formacji, gdy sądziłem, że może ona stać się partią konserwatywno- liberalnej syntezy, zakorzenioną nie tylko w dużych ośrodkach miejskich, ale także na prowincji. Jednak w wyborach parlamentarnych systematycznie głosowałem na PO, uznając, że mimo wszystko przedstawia ona najlepszą ofertę z liczących się formacji.
Ważne było dla mnie, że w PO było wielu ludzi o bliskich mi poglądach, chociaż to nie oni nadawali dominujący ton temu ugrupowaniu. Jak wielu, traktowałem także PO jako skuteczną zaporę przed powrotem do władzy PiS, którego rządy oceniałem bardzo krytycznie.
Na cenzurowanym
Od kilku miesięcy PO przestała być liderem sondaży opinii publicznej, ustępując miejsce ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego. Miałem nadzieję, że konkurencyjne wybory przewodniczącego PO, w których będą mogli wziąć udział wszyscy jej członkowie, stworzą szansę na wewnętrzną debatę, odnowę i w konsekwencji wzmocnienie partii. Obecnie taki bieg wypadków wydaje się mało prawdopodobny.
Gdy Jarosław Gowin ogłosił, że zamierza kandydować na stanowisko przewodniczącego partii, premier Donald Tusk stwierdził, „że kamień spadł mu z serca", gdyż nie chciał być jedynym kandydatem na szefa PO. Jednak wkrótce...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta