Katz wysadził szczyt V4
Jeśli poważnie traktować zasady obowiązujące w dyplomacji, to słowa Israela Katza o Polakach, którzy „wyssali antysemityzm z mlekiem matki", mają ciężar bomby atomowej.
Bo język dyplomacji, a Katz – przypomnijmy – pełni obowiązki szefa izraelskiego MSZ, to domena sugestii, eufemizmów i niedomówień. Dyplomaci „zwracają uwagę", „dzielą się wątpliwościami", „sugerują, by się zastanowić", ale nigdy nie wygłaszają regularnych obelg, zwłaszcza wobec państw czy całych narodów. A słowa Katza o Polakach tym właśnie są.
I nic ich nie usprawiedliwia. Ani osobisty temperament, ani temperatura medialnej debaty, ani tym bardziej kampania wyborcza. I nawet jeśli Israel Katz nie ma doświadczenia zawodowego dyplomaty, musiał – w przeddzień planowanego w Jerozolimie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)