„Podwórko USA”
Interwencja Donalda Trumpa w Wenezueli stoi w sprzeczności z jego własną autoprezentacją jako gołąbka pokoju z apetytem na Nagrodę Nobla. I reaktywuje aspiracje USA do wyłącznego rozstrzygania losów na zachodniej półkuli.
W Salwadorze „najwyższą władzę posiada ambasada USA, zaraz po niej rada pułkowników. Rząd zajmuje trzecie miejsce” – tak przed pół wiekiem objaśniał Polakom odległy kraj Ryszard Kapuściński. Istotnie, USA traktowały wciśnięte między Meksyk a Kolumbię „republiki bananowe” jak własne podwórko. Urugwajski pisarz Eduardo Galeano określił je „Mare Nostrum współczesnego Imperium Rzymskiego”, a amerykański dyplomata Terence Todman jako „trzecią granicę USA”. Najbarwniej jednak spointował istotę „amerykańskiego podwórka” William Maxwell Evans. Ten szef dyplomacji Białego Domu z XIX w. i orędownik ściągania Indian zbiegłych z USA do Meksyku na jednym z nowojorskich bankietów rozbawił towarzystwo, mówiąc: „Przy kontemplowaniu mapy Ameryki Południowej rzuca się w oczy, że kontynent posiada kształt udka. A Wuj Sam ma długi widelec i szyneczkę sobie na niego nabije”.
Pochłanianie Ameryki Południowej
Najbardziej łapczywie Wuj Sam wbił widelec w górną część „szynki”. W ciągu dekady (do 1848 r.) pożarł połowę Meksyku – 1 193 061 mil kwadratowych. W tym dzisiejsze stany: Teksas, Arizonę, Nowy Meksyk, Nevadę, Utah, Kolorado, Wyoming i Kalifornię. W Kalifornii przed amerykańską agresją żyło zaledwie 500 Amerykanów, 10 tys. Meksykanów i 24 tys. Indian. „Biedny Meksyk, tak...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)








