Kontynuacja z dodatkiem ewolucji
Przez lata układ między nami był tak ścisły, że dobrze wiedziałem, co w danym momencie czuje pani Elżbieta Penderecka – mówi Andrzej Giza, nowy prezes i dyrektor generalny Stowarzyszenia oraz Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena.
Jaka jest sytuacja prawna i organizacyjna Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena po śmierci Elżbiety Pendereckiej?
Nie ma żadnych zagrożeń. Marka Wielkanocnego Festiwalu Beethovenowskiego należy do stowarzyszenia. Walne zgromadzenie jego członków jednogłośnie wskazało, bym przejął obowiązki pani Pendereckiej jako prezesa stowarzyszenia i dyrektora generalnego festiwalu. Postanowiono kontynuować różne projekty, pracujemy z tym samym zespołem, choć w poszerzonym składzie zarządu wybranym na walnym zgromadzeniu. A o sobie mogę powiedzieć, że jestem związany z festiwalem od pierwszej edycji w 1997 r. i przez ostatnich pięć lat reprezentowałem stowarzyszenie na spotkaniach z przedstawicielami różnych władz i partnerami czy na wyjazdach zagranicznych.
Tym niemniej Festiwal Beethovenowski nieodłącznie kojarzył się z Elżbietą Penderecką.
I ma się nadal tak kojarzyć. Jednym z moich celów jest dbanie o dziedzictwo Elżbiety Pendereckiej, która była żoną Krzysztofa Pendereckiego, ale on nie zrobiłby aż takiej kariery, gdyby nie ona, jej systematyczność i jej kontakty. Nieodparcie nasuwają się porównania z żoną Ignacego Jana Paderewskiego, który w pierwszych dekadach XX wieku był wręcz gwiazdą popkultury. A żona podczas jego wielkiego tournée...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
