Somalia – państwo-widmo
Przed wyjazdem do Somalii w 2003 r. byłem gościem włoskiej telewizji RAI. Prowadzący program zapytał mnie o najbliższe plany. Na moją odpowiedź zareagował nerwową uwagą: „Znam różne rodzaje śmierci, ale pan, zdaje się, wybrał najmniej przyjemną”.
Poruszanie się w tych stronach to nieustanne balansowanie na cienkiej linie. Przypominają o tym pojedyncze, przytłumione strzały albo ostra strzelanina, które rozrywają chwile nierealnej ciszy. W tym kraju nikt nie zna dokładnej liczby ludzi żywych. Pięć, dziewięć milionów, ale też nie wie, ilu z nich ginie każdego dnia. Bezsensowna barbarzyńska wojna, przynosząca od kilkunastu lat ofiary i zniszczenia, połączona z klęskami straszliwej suszy o biblijnych wymiarach, pozostawia głęboką niezaleczoną ranę. Wielu młodych Somalijczyków nie zdaje sobie sprawy, że ludzkość żyje już w XXI w.
Mogadiszu: zgliszcza, rany i góry śmieci
Duszny obezwładniający skwar lejący się z nieba wysysa ostatnie siły z człowieka. Temperatura sięga 40°C i gorący wiatr niesie tumany dławiącego kurzu. Dokucza dręczące brzęczenie much. Wszędzie wokół złowieszczy, budzący grozę widok zgliszcz domów zniszczonych przez artylerię i naloty bombowe. Do 1991 r. były to banki, hotele, teatry, muzea, ministerstwa. Dziury po kulach nawet na rzadko zachowanych w całości obiektach. W rynsztokach gniją zepsute banany. Dookoła – góry wysypisk śmieci, skąd uderza odrażająca woń zgnilizny. Nieliczni przechodnie okazują wyraźną nieufność w stosunku do białego intruza. Kilka kobiet, o smukłych figurach i pięknych...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



