Port Haller. Czy to ma sens?
PiS proponuje budowę portu ro-ro obok przyszłej elektrowni jądrowej w Choczewie, ale nie ma wyliczeń uzasadniających tę inwestycję ekonomicznie.
Port Haller to koncepcja wykorzystania infrastruktury towarzyszącej budowanej Elektrowni Jądrowej (EJ) „Lubiatowo-Kopalino” w gminie Choczewo, kilkadziesiąt kilometrów na zachód od Gdyni, do budowy terminala ro–ro, czyli takiego, w którym będą przeładowywane ciężarówki, a nie kontenery.
W „Na portowej mapie Polski brakuje wielkiego terminala ro–ro dedykowanego do wielkoskalowego tranzytu naczep drogowych – głównie do Skandynawii i na Wyspy Brytyjskie”, czytamy w prezentacji dotyczącej tej koncepcji. Pomysłodawcy, m.in. poseł Kacper Płażyński z PiS, wskazują, że na inwestycje pod infrastrukturę do elektrowni jądrowej państwo polskie i tak wyda ponad 4 mld zł, więc będą one lepiej wykorzystywane, jeśli w tym miejscu zbuduje się także port. Dlatego warto zbudować „czwarty pełnomorski port ro–ro”, po Gdańsku, Gdyni i Szczecinie-Świnoujściu.
Dyskusyjne walory bezpieczeństwa
Autorzy koncepcji wyliczają takie atuty tej inwestycji jak duża ilość dostępnego miejsca (mowa nawet o 300 ha) oraz fakt, że „port znajdzie się w obszarze działania bazy antyrakietowej w Redzikowie i poza zasięgiem...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

