Kiedy w grze komputerowej trzeba chronić znaki towarowe?
Integracja znanych marek w jednej grze wymaga precyzyjnego ustalenia praw do wizerunku postaci, znaków towarowych i elementów graficznych, a każdy szczegół może mieć znaczenie prawne.
Nowa aktualizacja gry Fortnite z udziałem Simpsonów (bohaterów kultowego amerykańskiego filmu animowanego) to nie tylko gratka dla graczy, ale również doskonały przykład, jak w praktyce funkcjonują umowy licencyjne i ochrona znaków towarowych w przypadku „brand crossoverów” (patrz ramka). Rosnąca popularność takich współprac pokazuje, że dla firm działających w branży gamingowej ryzyko nieprecyzyjnych umów nie jest już tylko teoretyczne, lecz ma realne konsekwencje finansowe i wizerunkowe.
1. Umowy licencyjne – prawny fundament współpracy
W przypadku Fortnite x Simpsons każda pojawiająca się w grze postać lub motyw graficzny wymaga licencjonowania. Umowy muszą precyzować nie tylko czas i miejsce obowiązywania, ale również formę wizualną, tryby gry czy zakres użycia postaci w kampaniach marketingowych. Klauzule „approval rights” (prawo zatwierdzania treści przez licencjodawcę) pozwalają twórcom na akceptację każdej grafiki, a sam twórca może wstrzymać użycie postaci w określonym kontekście, jeśli stwierdzi naruszenie reputacji lub niewłaściwe przedstawienie postaci. Dodatkowo stosowane są klauzule „no association with controversy” (zakaz kojarzenia marki z kontrowersyjnymi treściami), które wymagają natychmiastowego usunięcia materiałów mogących naruszać wizerunek marki. W Fortnite każda propozycja „skinu” (wariantu wyglądu postaci...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)