Chciałem normalnie żyć i trenować
Kiedyś na tych największych patrzyłem z podziwem. Dzisiaj to na mnie tak patrzą – mówi „Rzeczpospolitej” rosyjski łyżwiarz Władimir Semirunnij, który w piątek powalczy o medal dla Polski na dystansie 10 000 m.
Spokój w głowie, ogień w nogach – to dobre hasło na igrzyska?
Bardzo dobre. Staram się o tym wszystkim za dużo nie myśleć. Wyrzucam z głowy fakt, że to jakiś wyjątkowy moment. Igrzyska są wyjątkowe, oczywiście, że tak, ale nie chcę tego podkręcać. Chcę zrobić wszystko, co mogę, tak jak na każdych innych zawodach. Robię swoje, słucham trenerów, korzystam z rad kolegów i skupiam się na jeździe.
Ale jednak to igrzyska. Czuje pan, że jest w centrum uwagi?
Czuję. Zdjęcia, wywiady, zainteresowanie mediów – bardzo mi się to podoba. Nie będę udawał, że nie, ale staram się przeżywać to spokojnie, bardziej w swojej głowie albo w rozmowach z bliskimi znajomymi, którym ufam. Nie czytam wszystkiego, wyłączyłem Instagrama, staram się unikać wiadomości. Najważniejsze jest to, co zrobię na lodzie.
W jakiej jest pan formie przed startem, najpierw na 10 000 m, a później na 1500...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
