Macron reaktywacja, czyli gra o przyszłość Europy
Na rok przed odejściem z Pałacu Elizejskiego Emmanuel Macron próbuje raz jeszcze przekształcić Unię w potęgę równą Ameryce i Chinom. Ale bez Niemców tego nie zrobi.
W 2017 r. 39-letni były minister finansów uwiódł Francuzów obietnicą wyrwania z marazmu nie tylko ich własnego kraju, ale całej Zjednoczonej Europy. W noc wyborczą ogłosił swój tryumf na dziedzińcu Luwru przy dźwiękach nie Marsylianki, ale instrumentalnej wersji Ody do Radości z IX Symfonii Beethovena: europejskiego hymnu.
Dziewięć lat później reformatorski bilans prezydenta Emmanuela Macrona na polu krajowym pozostaje skromny. Nie udało się pobudzić wzrostu gospodarczego i uzdrowić jego finansów. Bezrobocie znów zbliża się do 8 proc. osób w wieku produkcyjnym. Przede wszystkim jednak rozbijając system partyjny i nieopacznie rozpisując przedterminowe wybory parlamentarne w 2024 r., Macron otworzył drogę do władzy dla skrajnej prawicy, która, jeśli wierzyć sondażom, ma dziś największe szanse zdobyć Pałac Elizejski wiosną przyszłego roku.
Bez większości w parlamencie prezydent wiele już na polu krajowym nie zdziała. Ma związane ręce. Pozostaje więc scena międzynarodowa. I...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)