Gdy rozmawiamy o prokuraturze
W każdym zawodzie dochodzi do nadużyć. Jednak prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy nie ma na nie adekwatnej reakcji. I to jest kłopot prokuratury – że ona tuszuje, a nie eliminuje.
Nagrodą dla autora są czytelnicy, bo piszemy, by być czytanymi. Satysfakcją jest polemika, bo to znak, że nasz tekst wywołał emocje tak silne, by ktoś chwycił za pióro. Takim zaszczytem obdarzył mnie prokurator Michał Trafny, odpowiadając na felieton „Prawnik z Big Brothera”. Zatem i ja śpieszę z odpowiedzią.
W felietonie pisałem o systemowych problemach naruszania tajemnicy obrończej, utrudniania prawa do obrony czy nietransparentności niektórych przesłuchań. Konkludując, nawiązałem do postulatu, by przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym były utrwalane cyfrowo.
Mój tekst zbulwersował prokuratora do tego stopnia, że – jak wyznał – przetarł oczy ze zdumienia, po czym „wyjął zakurzone pióro” i spytał, czym tak zraziłem się do kadry prokuratorskiej w naszym kraju, że tak bardzo jej nie ufam.
Panie prokuratorze, zaufanie to jedno, a procedury to drugie. To, czy komuś ufamy, czy nie, nie zwalnia nas od szukania jak najlepszych zasad dokumentowania jego pracy, a rozwój cywilizacyjny potrafi nam w tym pomóc. Pana uraziło, że proponuję cyfrowy zapis przesłuchań w prokuraturze, podobnie jak to się dzieje w sądzie. A może zamiast czuć obrażoną dumę spojrzy pan na praktyczne aspekty tego pomysłu?
Od czasu, gdy wymyślono pisemny protokół, sporo czasu minęło i warto korzystać z dobrodziejstw postępu. Pana oburza, że nawiązuję do policjantów, którym...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)