TK zrobił unik, ale cieszyć się nie ma z czego
W trwającej 11. rok wojnie o Trybunał Konstytucyjny nadal nie ma przesilenia, które mogłoby zwiastować szybkie zakończenie konfliktu. Zamiast rozplątywania węzła obie strony szykują się do wiązania kolejnych supłów.
Od samego początku konflikt obfitował w wydarzenia z gatunku niemieszczących się w głowie. Pomysły, o których nawet nie śnili filozofowie, ochoczo w czyn wcielali politycy, a ściślej najbardziej niebezpieczny ich gatunek – politycy będący prawnikami.
Mieliśmy więc: wybranie sędziów TK na zapas, uchylenie uchwały Sejmu o ich wyborze, zaskarżanie do TK własnej ustawy o TK (dwa razy), nieprzyjęcie przez prezydenta ślubowania od prawidłowo wybranych sędziów i nocne zaprzysiężenie (tylko po to, by zdążyć przed wydaniem orzeczenia przez TK), wybór sędziów na zajęte już miejsca, niedrukowanie wyroków (nie zliczę), orzekanie sędziów dublerów, wybór prezesa TK z naruszeniem...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)