Pułapka Putina
Gdy zaczyna mówić o Polsce, trzeba być czujnym, bo może stanowić to zapowiedź konkretnych działań przeciwko nam – mówi dr Bartłomiej Gajos, historyk z Centrum Mieroszewskiego i autor książki „Historia, która zabija”.
Czy polityka historyczna to zawsze propaganda? W książce „Historia, która zabija. Polityka historyczna putinowskiej Rosji” prezentuje ją pan w jej najgorszym wydaniu. Ale jeśli wyobrażamy sobie, że Rosja miałaby w przyszłości być inna, to żadnych przemian bez właściwej polityki historycznej też nie będzie.
Mamy w Polsce problem z pojęciem polityki historycznej, ponieważ narodziło się w politycznych kręgach i trafiło na sztandar PiS. Ale jeśli byśmy go nie używali, nie oznaczałoby to, że zjawisko, które pod nim się kryje, nie istnieje. Założenie, że historia jest wyłącznie dyscypliną akademicką i nie potrzebujemy jej w żadnej innej formie w życiu społecznym, to utopia. Jest wręcz przeciwnie: to bieżący spór o to, kim jesteśmy, skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy. Dlatego na banknotach dziesięciozłotowych jest wizerunek Mieszka I. Zgadzam się z Michałem Łuczewskim, że opowieści mają wartość moralną.
Polityka historyczna jest więc fenomenem, który obiektywnie istnieje – może być pozytywny, kiedy np. stajemy po stronie ofiar II wojny światowej, lub negatywny, jak to dzieje się w Rosji. Utarło się, że brak polityki historycznej również jest polityką historyczną, bo rezygnacja z niej to świadomy wybór polityków. I błąd. Ponieważ dziś historia jest jeszcze ważniejsza – czujemy się...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)