Nawrocki wybrał jak Kreml
Wolna Europa stawia na demokratyczną opozycję. Donald Trump i Władimir Putin – na utrzymanie dotychczasowego reżimu na Węgrzech. Podobnie jak polski prezydent.
Propagandyści Viktora Orbána długo szukali, ale w końcu znaleźli dokładnie to, o co im chodziło. Na zdjęciach, którymi w tych dniach jest oblepiona cała węgierska stolica, Wołodymyr Zełenski szeroko się uśmiecha. Ale to nie jest uśmiech radości, tylko dzikiej satysfakcji. Małe, wilcze oczka zdają się pożerać swoją ofiarę. W domyśle węgierską ofiarę. „Nie pozwólmy, żeby to Zełenski śmiał się ostatni” – biją po oczach białe litery.
– To jest propaganda – macha z pogardą ręką młoda dziewczyna, gdy proszę ją o wyjaśnienie, co jest tu napisane. Jakby wszyscy wiedzieli, że to nie ma sensu.
Tyle że nie chodzi tylko o propagandę, ale także znak ponurego aliansu, jaki premier Węgier zawarł z krwawym reżimem na Kremlu. W czasie rewolucji, która doprowadziła do upadku komunizmu w 1989 r., młody Orbán od początku twardo domagał się wyprowadzenia sowieckich wojsk znad Dunaju. Ale w listopadzie 2009 r. dokonał całkowitego zwrotu. Już jako faworyt nadchodzących wyborów spotkał się z Putinem w Petersburgu. Usłyszał od Rosjanina propozycję biznesu na całkiem innych niż w Brukseli warunkach: pod stołem. Od tego czasu widzieli się oficjalnie 13 razy. Faktycznie zapewne więcej. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę węgierski reżim nie tylko nie odciął importu nośników energii z Rosji, ale nawet go zwiększył. Stamtąd...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
