Organy – historia dźwiękiem pisana
Są nazywane „królem wśród instrumentów”, o dziejach sięgających ponad dwóch tysięcy lat. Nieliczni wiedzą, że zawdzięczamy im m.in. automatyczne centrale telefoniczne, a nawet organizację produkcji i standaryzację części.
Organy powinny być raczej nazywane „instrumentem naj”: najstarszym, największym, najdroższym, najgłośniejszym, najbardziej złożonym, mającym najszerszą skalę dźwięku, najbogatsze możliwości brzmieniowe i największy wpływ nie tylko na historię muzyki, ale również rozwój naszej cywilizacji. O każdym z tych „naj” da się napisać wielostronicową książkę. Ponieważ jednak jest to magazyn historyczny, skupię się na kategorii „najstarszy”, zaczepiając gdzieniegdzie o inne „naj”.
Aleksandria i Aquincum
Organy to instrument, którego fundamentalna zasada funkcjonowania pozostaje niezmienna od blisko dwóch i pół tysiąca lat. Modus operandi – powietrze pod ciśnieniem, klawisz, zawór, piszczałka – jest taki sam od III wieku przed Chrystusem. Za ojca organów uważa się prekursora pneumatyki, wynalazcę i aleksandryjskiego matematyka Ktesibiosa (285–228 p.n.e.). Żadne z dzieł tego geniusza niestety nie przetrwało do czasów współczesnych, a wiedzę o jego dokonaniach zawdzięczamy przede wszystkim Filonowi z Bizancjum, Heronowi i Witruwiuszowi. Według niektórych źródeł w rozwój organów zaangażowany był również sam Archimedes, o czym w „De poematum cantu et viribus rythmi” wspomina Tertulian i co znajduje bardzo mocne potwierdzenie w historii tego...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


