Bułgaria: nadchodzą prorosyjscy politycy
Niedzielne wybory parlamentarne może wygrać partia byłego prezydenta, znanego z życzliwości wobec Kremla i niechęci do Ukrainy. Rząd już poprosił Brukselę o pomoc w walce z rosyjską propagandą i dezinformacją.
„Bułgaria ma jedno z najbardziej przychylnych w UE środowisk informacyjnych dla niedemokratycznej, złośliwej manipulacji i jest jedną z najmniej przygotowanych instytucjonalnie na reagowanie” – stwierdził miejscowy Center for the Study of Democracy.
Techniczny gabinet ministrów, rządzący krajem od grudnia, powołał teraz specjalny zespół (do którego wszedł słynny śledczy dziennikarz Christo Grozew) mający zwalczać „zagraniczną interwencję” w internecie. Nikt w Sofii oficjalnie tego nie mówi, ale po cichu wskazują na byłego prezydenta i faworyta niedzielnych wyborów Rumena Radewa jako tego, na którego rzecz ma działać propagandowa machina Kremla.
Poprzedni rząd ustąpił pod naciskiem ogromnych manifestacji, które przetoczyły się pod koniec roku przez bułgarskie miasta. Ich siłą napędową była młodzież, która protestowała przeciw podwyżkom podatków, ale przede wszystkim przeciw wszechogarniającej korupcji. Walkę z nią udają wszystkie kolejne gabinety ministrów, więc nie daje ona większych rezultatów.
Młodzi zaś, stojąc przed wyborem między emigracją a protestem, wyszli na ulice. Za manifestacjami nie poszły jednak żadne próby zinstytucjonalizowania...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)