Budapeszt – od wzoru do przestrogi
Jeszcze niedawno Budapeszt był wzorem dla Warszawy. Dziś jest poważnym ostrzeżeniem.
Dwie dekady temu to nie Warszawa, lecz Budapeszt uchodził za gospodarcze centrum Europy Środkowej. Węgry były prymusem transformacji: szybciej się liberalizowały, wcześniej otworzyły się na kapitał zagraniczny i przyciągały inwestycje. Polska była mniej zaawansowana. To Budapeszt wyznaczał kierunek.
Problemy zaczęły się przed Orbanem. Już na początku lat 2000, gospodarka funkcjonowała w warunkach trwałych nierównowag: deficyt fiskalny sięgał 6-9 proc. PKB, a rachunek bieżący był 7-9 proc. PKB na minusie. To klasyczne twin deficits. Wzrost był kupowany na kredyt fiskalny i w rachunku bieżącym. W 2005 r. dług publiczny przekroczył 60 proc. PKB, a rok później premier Ferenc Gyurcsany przyznał, że rząd „kłamał” w sprawie finansów publicznych. Pękło zaufanie. Kryzys 2008 r. obnażył kruchość...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)