Zanim spadły rakiety V-2: wykradzione tajemnice Peenemünde
Gdy Europie groziło widmo nowej śmiercionośnej broni, to polski wywiad ustalił, że na wyspie Uznam powstaje niemiecki projekt mogący odmienić bieg wojny. Już za dwa tygodnie...
W maju 1943 r. niebo nad Bałtykiem nie było spokojne. Brytyjskie „drewniane cuda”, czyli lekkie dwusilnikowe Mosquito od tygodni przelatywały nad Peenemünde, fotografując każdy budynek, każdą polanę i drogę. Niemiecka obrona przeciwlotnicza, pewna, że to rutynowe loty zwiadowcze, nie zadawała sobie trudu, by niepokoić wrogie maszyny. Tak powstawał jeden z najważniejszych albumów fotograficznych II wojny światowej – album, który miał przypieczętować los ośrodka badań rakietowych III Rzeszy.
Przygotowania do operacji „Hydra”
27 czerwca 1943 r. Duncan Sandys, szef zespołu zbierającego dane wywiadowcze, mógł zamknąć teczkę z napisem „PEENEMÜNDE”. Wywiad wykonał swoje zadanie. Teraz zaczynało się trudniejsze zadanie – przygotowanie do jednego z najważniejszych nalotów wojny. 29 czerwca zebrał się Komitet Obrony. Zapadła decyzja: 800 bombowców – tyle potrzeba, by zmiażdżyć centrum badań nad Wunderwaffe, przyszłym „cudownym orężem” Hitlera. Przewidziana liczba samolotów była ogromna, ale stawka – jeszcze większa: powstrzymanie produkcji rakiet V-2.
Natychmiast ruszyła machina przygotowań. Na lotniskach i w hangarach słyszano tylko plotki o wielkiej akcji, której cel znała jedynie garstka ludzi. Blisko 4 tys. lotników żyło jeszcze w niewiedzy. Dla dowództwa najważniejsze było jedno – należało...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


