Ukraina nie będzie w UE w 2027 r.
Przegrana Viktora Orbána na Węgrzech nie przyspieszy akcesji Ukrainy. Zgody na to brakuje w kilku europejskich stolicach. Nie bez znaczenia jest też lista reform, które musi wdrożyć Kijów – jest nadal długa.
– Niemożliwe jest, aby kraj znajdujący się w stanie wojny został przyjęty do UE. Takie kwestie nie mogą być rozpatrywane bez omówienia wszystkich rozdziałów negocjacyjnych – oznajmił po swoim zwycięstwie w wyborach parlamentarnych na Węgrzech lider partii Tisza Péter Magyar, który odsunął od władzy rządzącego od ponad 16 lat Viktora Orbána.
Jeśli Ukraina to zrobi, wówczas na Węgrzech odbędzie się referendum w sprawie tego, czy UE powinna ją przyjąć. Ale to na pewno nie wydarzy się w najbliższym czasie – mówił.
To mocno kontrastuje z oczekiwaniami prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który od początku roku utrzymuje, że jego kraj powinien otrzymać możliwość przystąpienia do Unii Europejskiej już w 2027 roku. W Kijowie chcą, by termin ten został określony w kończących wojnę porozumieniach. Ale aprobaty dla przyspieszonej akcesji Ukrainy nie ma nie tylko w Budapeszcie.
Sprzeciw Niemiec...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
