Miliardy na obronność to test dla polskiej gospodarki
Polska wydaje na zbrojenia kwoty bez precedensu. Czy te miliardy zostaną w kraju w postaci technologii, miejsc pracy i innowacji, czy tylko przepłyną przez budżet do zagranicznych producentów? O tym debatowali w Katowicach przedstawiciele przemysłu, banków i rządu.
null
– Te miliardy co do zasady jeszcze nie zostały wydane. Zostały zakontraktowane.
Zaczynając od tych słów, głos w katowickiej debacie zabrał Piotr Zawieja, wiceprezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, zwracając uwagę na prostą, a często pomijaną okoliczność. Największe programy modernizacyjne, „Wisła” i „Narew”, czyli budowa obrony przeciwlotniczej, to przedsięwzięcia rozpisane na lata, z horyzontem sięgającym 2035 r. Finansowanie uruchamiane jest etapami, w miarę przechodzenia do kolejnych faz realizacji. A to oznacza, że związany z nimi strumień pieniędzy będzie zasilał polski przemysł przez co najmniej kolejną dekadę.
Debata, którą prowadził Marcin Piasecki, redaktor zarządzający „Rzeczpospolitej”, odbyła się podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach w formule zamkniętej. Przy jednym stole zasiedli przedstawiciele nadzoru właścicielskiego, spółek zbrojeniowych państwowych i prywatnych, zagranicznych koncernów obecnych w Polsce, banków komercyjnych i rozwojowych, instytucji badawczych oraz parlamentu. Punkt wyjścia był oczywisty: skoro państwo przeznacza na modernizację sił zbrojnych kwoty bezprecedensowe w historii III RP, to co poza samym wyposażeniem armii zostanie po tych inwestycjach w polskiej gospodarce? Technologie, kompetencje, miejsca pracy, przewagi konkurencyjne czy...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

