Odszedł rockandrollowy polityk
Można długo wymieniać, czym się zajmował. Dość przypomnieć, że był jednym z twórców PO i ministrem w rządzie Olszewskiego, ale także menedżerem Krzysztofa Klenczona i promotorem koncertów Stonesów i Animalsów nad Wisłą.
null
Andrzej Olechowski nie ma typowej biografii politycznej. Wielu widziało w nim polskiego Billa Clintona. Potrafił tłumaczyć „wałęsizmy”. Nie próbował udawać, że był polskim Jamesem Bondem. Na swoim koncie miał spektakularne sukcesy, jak i porażki. Politykiem był specyficznym. Nie miał ciśnienia i partyjnych ambicji. Miał w sobie rockandrollowy luz. Nie zgorzkniał. Może dlatego, że nic nie musiał.
null
Zaprzeczał, że chorował, a słabość obracał w żart
null
Kiedy rozmawialiśmy kilka tygodni temu i pytałem go o zdrowie, wiedząc, że choruje, nie przyznawał się. Mówił, że chyba żona go okłamuje, bo gdyby wyglądał słabiej, to pewnie by mu powiedziała. A jeśli nie mówi, to znaczy, że jest dobrze. W głosie wciąż miał radość, lekkość i luz. Jego ostatnie wywiady były niczym pożegnania. Podobnie jak książka „Historia jednej znajomości” – wywiad rzeka, którego wspólnie z Wojciechem Mannem udzielili Karolinie Opolskiej.
Do końca był czarujący, pełen taktu, poczucia humoru. Miał wiedzę, doświadczenie i rozległe kontakty międzynarodowe. Elegancki profesjonalista. Potrafił też przyznać się do porażek. Nie kluczył, nie idealizował swoich błędów. Jeśli miałbym Olechowskiego określić jednym słowem, byłaby nim klasa.
null
Stonesi, Animalsi i inni...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
