Fuzje i przejęcia po polsku, czyli jak wejść na obce rynki
W międzynarodowych fuzjach i przejęciach Polska coraz częściej jest krajem, z którego firmy same wychodzą za granicę. To jednak niemal zawsze wymaga skali, dobrego przygotowania i odpowiednich umiejętności.
null
Dyskusję o tym, kiedy taka ekspansja ma sens i jak ją prowadzić, rozpoczął Piotr Mietkowski z BNP Paribas, moderator panelu poświęconego międzynarodowym fuzjom i przejęciom. Odbył się on drugiego dnia XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
null
Ambicje polskich firm
null
Krzysztof Domarecki, założyciel i główny akcjonariusz Grupy Selena, przypomniał, że spółka produkuje chemię budowlaną głównie w Europie, ale działa także w Azji i Brazylii. – Nasze produkty pod marką Tytan sprzedajemy do ponad 100 krajów świata – podkreślił. Skalę wzrostu technologicznej grupy budowanej również przez przejęcia pokazał Jakub Dwernicki, założyciel i prezes cyber_Folks. – To w sumie czyni nas największym dostawcą technologii e-commerce na naszym kontynencie – mówił.
Piotr Jabłoński z Banku Gospodarstwa Krajowego przypomniał, że rola instytucji publicznych nie kończy się na wspieraniu eksportu. – Naszym zadaniem jest między innymi finansowanie i wspieranie ekspansji polskich firm za granicą – zaznaczył.
W branży spożywczej wyjście za granicę wynika przede wszystkim ze skali rynku i ekonomiki produkcji. Zwracał na to uwagę Jan Kolański, założyciel i prezes Grupy Colian. – Polski rynek to jest około 5 mld euro. Brytyjski czy niemiecki jest pięć–sześć razy większy – mówił. Colian zaczynał od eksportu. – Tam, gdzie najwięcej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
