Polska parada aferzystów
Afera Zondacrypto nie ma związku z samymi kryptowalutami. Jest jak zgrana płyta, bo podobny motyw powtarza się w aferach finansowych od lat.
null
Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” niezbicie wynika, że Polacy uważają, iż w przypadku kryptowalut „inwestorzy” powinni ponosić konsekwencje podjętego ryzyka, a państwu nic do tego. W sumie nie ma co się dziwić, no bo niby czemu państwo miałoby ponosić koszty czyjejś chęci szybkiego wzbogacenia się.
Upadek giełdy Zondacrypto niewiele ma jednak wspólnego z kryptowalutami. To nie one doprowadziły do krachu ani do zniknięcia pieniędzy osób, które na niej grały. Ta historia ma więcej wspólnego z aferami Cinkciarza czy Amber Gold niż ze spekulacją na krypto, nawet jeśli przyjąć, że jej ofiarami byli głównie spekulanci.
Sposób działania jest bardzo podobny – firma oferuje usługę finansową, a następnie przeznacza duże pieniądze na jej reklamowanie, dzięki czemu szybko zdobywa nowych klientów. Środki te pochodzą albo od jej inwestorów założycieli albo z wygenerowanego zysku, albo z zupełnie innego źródła, np. z wpłat klientów. W tym...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)