SN i TSUE wybierają między sprawiedliwością a przedawnieniem (1)
Spór o kredyty walutowe („frankowe”) nie toczy się o przedawnienie tylko o pretekst, czy można nie oddawać bankowi pieniędzy.
Problem przedawnienia w sporach o kredyty walutowe („frankowe”) stanowi tylko pretekst do ukrycia rzeczywistego sporu, czy kredytobiorca ma zwracać kredyt w obliczu wyroku zasądzającego, że umowa kredytu jest nieważna, a wszystkie wpłaty dokonane na rzecz banku podlegają zwrotowi.
Według popularnej teorii „o dwóch kondykcjach” sąd udziela ochrony kredytobiorcy w sposób wskazany powyżej, co wywołuje podwójny skutek:
1) konsument kredytobiorca zostaje zwolniony całkowicie z umowy i nabywa własność swojego mieszkania lub domu za darmo (po wykonaniu wyroku płatnością ze strony banku na konto byłego kredytobiorcy),
2) otwiera się roszczenie po stronie banku, aby wnieść pozew o zwrot świadczeń spełnionych przez bank z nieważnej umowy (zwane drugą kondykcją).
Kiedy powodowi kredytobiorcy zeznają w sprawie przeciwko bankowi, zazwyczaj wyjaśniają, że chcą się z bankiem rozliczyć po korzystnym dla nich wyroku, bo teoria o dwóch kondykcjach nie pozwala im na to przy wnoszeniu ich pozwu. Kiedy jednak bank wnosi przeciwko nim pozew – zawsze odpowiadają, że odmawiają zapłaty, bo roszczenia banku są przedawnione, lub że TSUE zakazuje bankom pozywać konsumentów.
Spór o przedawnienie jest sporem, czy bankowi trzeba oddawać pieniądze
Można więc odnieść wrażenie, że to zwykły spór jak każdy inny proces, więc zarzut przedawnienia jest jak...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)