Dwa kroki do chwały
Dziś drugi półfinał. Leo Messi ściga się z legendą Diego Maradony. Zostały mu dwa kroki: pokonanie Anglii i zdobycie z Argentyną drugiego mistrzostwa świata. Anglicy na tytuł czekają już 60 lat.
Półfinały ułożyły się pięknie dla Gianniego Infantino i organizatorów turnieju. Z problemami, ale jednak awansowały tam cztery najlepsze drużyny światowego rankingu. Niezależnie od tego, kto zagra w finale, gwarantuje zainteresowanie kibiców na całym świecie.
Zresztą, już półfinałowe starcia podgrzewają atmosferę, a zwłaszcza pojedynek Anglików z Argentyńczykami, gdzie podtekstów jest tyle, że raczej trzeba łagodzić nastroje, niż podnosić temperaturę.
Wziął się za to selekcjoner mistrzów świata. Lionel Scaloni powiedział, że to będzie zwyczajne starcie piłkarskie, ale kibice wiedzą swoje. Policja w Atlancie wysyła na ulice dodatkowych funkcjonariuszy, bo chociaż o incydentach na razie nie słychać, to lepiej dmuchać na zimne. Historia pokazuje, że może być różnie.
Ręka Boga i wróg publiczny
Pierwsze zatargi to jeszcze futbolowa prehistoria, droga Anglików po jedyne mistrzostwo świata w 1966 r. i mecz, po którym Argentyńczycy czuli się skrzywdzeni.
Niemiecki sędzia wyrzucił z boiska Antonio Rattina, nie do końca wiadomo, dlaczego. Najprawdopodobniej za to, że kapitan zbyt mocno gestykulował, a nie za to, że coś powiedział po hiszpańsku do arbitra Rudolfa Kreitleina, który sam przyznawał, że niczego nie zrozumiał. Zrobiła się spora awantura, a po wygranym 1:0 meczu Alf Ramsey zabronił Anglikom wymieniania...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
