Kokaina paraliżuje Francję
Już półtora miliona Francuzów sięga po biały proszek. O wart miliardy euro rynek walczą mafie. Krwawo.
Henri-Christian Giraud, historyk i przez wiele lat redaktor naczelny czołowego tygodnika „Le Figaro Magazine”, przeprowadził się do Marsylii w 2007 r.
– Od tego czasu zmieniło się tu wiele. Tradycyjnie La Canebière (szeroki bulwar prowadzący od starego portu) dzieliła miasto na północne i południowe dzielnice. Ale dziś i tu nie można czuć się bezpiecznie. Gdy córka wieczorem idzie spotkać się ze znajomymi, jestem po prostu przerażony – mówi „Rzeczpospolitej”.
Dzielnice północne to nazwa, która u wielu budzi grozę. Autobus linii numer 38 zagłębia się w tę część miasta. Miejsca pasażerów zajmują kobiety z zakrytymi twarzami, nastolatki o arabskich rysach twarzy. Pojazd mija blokowiska, tzw. cités (gorsze osiedla).
– Lepiej tam nie wchodź, a już na pewno nie mów, że jesteś dziennikarzem – radzi mi Laurent d’Ancona, dziennikarz specjalizujący się w tematyce kryminalnej lokalnego dziennika „La Provence”.
Kokaina na telefon
U wejścia do wielu cités stoją na straży młodzi chłopcy. Gdy zobaczą, że zbliża się ktoś podejrzany, krzyczą „ara”. To znak dla dealerów narkotykowych, że trzeba zwijać interes. Albo chwycić za...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
