Nauka to nie usługa badawcza
Nie ma konieczności, żeby biznes i nauka mówiły tym samym językiem; ważniejsze jest, żeby rozumiały swoje ograniczenia i wzajemne oczekiwania. Problem polega na tym, że obecny model transferu technologii często wygląda zupełnie inaczej – mówi prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.
Kiedyś pan powiedział: „Na studiach byłem przekonany, że nie zostanę na uczelni, bo nie widziałem tam realnych szans na rozwój. Myślałem raczej o przemyśle, bo tam jest życie, tam jest energia”. Czyli mamy świat nauki – bardziej statyczny niż dynamiczny, i z drugiej strony mamy świat biznesu, który jest dynamiczny, szybki?
Nie do końca. Ten dylemat miałem dawno temu, to był bodajże 2001 r., kiedy aktywność naukowa w Polsce była kiepska. Brak środków, brak kontaktów rodził przyczynkową naukę. Oczywiście zdarzały się również diamenty, które tę naukę robiły, ale to była mniejszość.
Ten świat nie miał wiele do zaoferowania młodemu człowiekowi. Decyzję o tym, że jednak zostanę w nauce, podjąłem, kiedy wyjechałem do Holandii. Zacząłem pracować w szpitalu uniwersyteckim. Szybko się okazało, że świat nauki może być równie dynamiczny i równie emocjonujący co świat biznesu. Czyli w dużym skrócie – warto robić dobrą naukę, natomiast nie warto robić kiepskiej. Pozwalając sobie na odpuszczenie, człowiek zamiera w świecie, gdzie z tego nie ma pieniędzy, nie ma satysfakcji, nic się nie dzieje.
A świat dobrej nauki?
To wielka przygoda. To, co wymyślamy, robimy, później staje się rzeczywistością. I tę rzeczywistość zmienia. Wszystko, co nas otacza, zdobycze cywilizacyjne, to...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)