W cieniu Luisa Suareza
Robert Lewandowski ma prawo być rozczarowany swoim debiutem w amerykańskiej MLS. Nie strzelił gola, a jego drużyna Chicago Fire przegrała z Interem Miami 2:3. Szansa na lepszy występ już w nocy z soboty na niedzielę.
Kapitan reprezentacji Polski trenuje z nowymi kolegami dopiero od kilkunastu dni, ale pewnie przed przeprowadzką do USA oglądał mecze MLS albo przynajmniej ich fragmenty. Był chyba jednak zaskoczony tym, co zobaczył podczas swojego pierwszego występu.
Po czterech latach spędzonych w Barcelonie, a wcześniej w Bayernie Monachium i Borussii Dortmund, gdzie nie ma miejsca na przypadek i wszystko dopięte jest na ostatni guzik, to jak przeskok do innego świata.
Piknikowa atmosfera
Za oceanem piłka, choć wypadałoby powiedzieć raczej soccer, to nadal show, o czym mogliśmy się przekonać w trakcie mundialu, szczególnie podczas finału, gdy w przerwie murawa na prawie pół godziny zamieniła się w scenę koncertową.
Lewandowski już wie, że w Ameryce czas płynie inaczej, a drogie zegarki są tylko po to, by szpanować nimi przed znajomymi. Mecz w Miami rozpoczął się ze sporym poślizgiem. Widzieliśmy to już w trakcie mistrzostw świata, podobnie jak przerwy na nawodnienie,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
