Walka o praworządność, czyli wciąż czekam, aż przyjdzie gajowy
Ponoć potrzebny jest „kompromis”. Tylko że ci, którzy o nim piszą, jakoś nie piszą o tym, na czym miałby niby polegać.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził właśnie, że sposób powołania sędziego może wystarczyć do podważenia jego niezawisłości i bezstronności. Chodzi o wątpliwości co do wywierania wpływu innych władz, czyli polityków, na nominacje sędziowskie. W Polsce oczywiście. A dokładniej nie w Polsce jako takiej, tylko w Polsce nie rządzonej przez zwolenników Donalda Tuska. Bo przecież wpływ na nominacje sędziowskie – także sędziów TSUE – mają politycy we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej. W niektórych większy, w niektórych mniejszy. Ale w tych krajach, w których coraz większy na nominacje sędziowskie mają sami sędziowie, to są to sędziowie nominowani w czasach, gdy wpływ na ich nominacje mieli już...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
