Nie skazujmy konsumentów na sąd
Problemów systemowych nie powinno się rozdrabniać na tysiące procesów, czekając na wykształcenie się linii orzeczniczej. Rdzeniem systemu powinny być narzędzia administracyjne oraz pozasądowe rozwiązywanie sporów.
W polskiej debacie prawniczej często wykorzystuje się takie oto passusy: „trzeba poczekać na ukształtowanie się linii orzeczniczej”, „sprawa wymaga oceny ad casum” albo „ostatecznie i tak zdecydują sądy”. Taka formuła brzmi ostrożnie i profesjonalnie, ale bardzo często pełni także inną funkcję: pozwala odsunąć w czasie odpowiedź na pytanie, czy system ochrony konsumenta jest dobrze zaprojektowany. Zamiast szukać narzędzi, które szybko zatrzymują wadliwą praktykę i naprawiają jej skutki, przerzuca się ciężar rozwiązania problemu na wieloletni proces rozstrzygany w pojedynczych sprawach.
W sprawach konsumenckich, zwłaszcza na rynku finansowym, takie podejście jest coraz mniej przekonujące. Oczywiście bywają sytuacje, w których sąd musi ważyć niuanse konkretnego stanu faktycznego. Nie każdą sprawę da się rozstrzygnąć według jednego szablonu. Problem zaczyna się wtedy, gdy język „oceny ad casum” staje się wygodnym uzasadnieniem dla bierności systemu wobec zjawisk masowych i powtarzalnych. Jeżeli tysiące klientów spotyka się np. z tym samym typem klauzuli abuzywnej albo tym samym sposobem odrzucania reklamacji, to nie mamy już do czynienia z problemem jednostkowym. Mamy problem systemowy, którego nie powinno się rozdrabniać na tysiące osobnych procesów.
Jeszcze mniej przekonujące jest powtarzanie, że trzeba poczekać na wykształcenie się linii orzeczniczej. To sformułowanie w praktyce...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
